Ichnos (ἴχνος) – Wyimki
„Efemerydy
lećcie w tan
T. Miciński, Noc Majowa
Brnąc w koleiny zaprzeczeń, nie przekreślimy prawdy, jaką jest rozległa perspektywa rozpościerająca się z ramion gigantów. A stąd przecież spoglądamy i widok oszałamia swym bezkresem nie tylko karły. Fundamentalność słów Bernarda z Chartres, ewokując sobą szczęśliwie nigdy domknięty cykl wiekuistej nauki, naprowadza nas na ślad… śladu. Stałą obecność tych, których ścieżkami stąpamy świadomie lub bezrefleksyjnie, tropy odkrywane w epifanicznym zachłyśnięciu albo też odsłaniające się przed nami swą drżącą niepewnością. Postępowanie cudzą ścieżką może nosić przykre znamiona epigonizmu, owszem. Równocześnie, podążając śladem gigantów, otworzywszy się na doświadczenie i wpisanie własnych poczynań w nieustający proces doskonalenia siebie, bez porywów na silenie się, by udoskonalać rzeczywistość – widzimy więcej. Olbrzymi nas niosą, ale to my jesteśmy ich spadkobiercami i nosicielami ich idei. To droga pewna, droga sprawdzona, acz… wyboista. Czy jednak przedkładać bezpieczeństwo i komfort odsłoniętego, nad to, co kuszące? To zależy – wszak najbardziej tajemnicze jest to, co widzialne.
Wgląd staje się czystszym poznawczo, a my realizujemy przywilej roli świadka. Ikenomai – kamień węgielny Pięciu – zakłada wszakże ustawiczny ruch: świadomy wybór nomadyzmu, pojmowanego na sposób twórczy, zatem permanentnego wyjścia ku. Podejmujący działanie są pozostawiającymi ślady.
Lecz czym są owe ślady, niesione i nanoszone, odkrywane i pozostawiane przez Pięciu – zjednoczonych w twórczym procesie wyjmowania? Czym są dla Pięciu tropy, odsłaniane i utrwalane? Pragnąc wiedzieć, czyimi śladami podążają Artyści, wystarczy spojrzeć na ich dzieła, poddać się działaniu wizualnemu magnesowi, portretującymi dla nas Wyimki, stanowiące coś znacznie ponad kruche błahostki, frywolną grę opartą na kolekcjonerstwie chwil. Sztuka Artystów Ichnos mówi wprost: Wyimki opierają się na intencjonalnych wyborach, na ufnej uważności zwrócenia się ku temu, co domagające się utrwalenia. Akt wyjmowania ma w sobie tyleż ubogacające, co trudne pierwiastki przyjmowania. Trudne, bowiem sztuką jest przyjmować bez pasywności, nie niszcząc, a pogłębiając. Otworzyć się na doświadczenie, nie spłaszczając go. Przywykliśmy do symboliki śladu jako czegoś wiodącego w głąb przeszłości, wskazującego na niegdysiejszą obecność, duchowy patronat (nie)minionego, (nie)śmiertelnego. Jednakże, podążając za Pięcioma, wykraczamy poza konwencjonalną sygnaturę niegdysiejszego bycia. Tutaj ślad odkrywany i ślad zostawiany zostaje pogłębiony, zyskuje wyraźność dzięki silnemu rysowi ambiwalencji, a także przekornej ironizacji. Zyskuje również dzięki kompilacyjnej zgodności Wyimków – zawsze ważnych, wyjętych hierarchii. Wsłuchani w pięciogłos Artystów Ichnos, zostajemy wciągnięci w głąb procesu twórczego, a zarazem pozostajemy obok jako zdystansowani obserwatorzy. Ślady-Wyimki otwierają nas na doświadczanie i wspomnienia, prorokują i prowokują – do podjęcia wyzwania, by podążyć szlakiem intertekstualnych gier i odniesień. Ślad nie ma petryfikować, a otwierać na pamięć i wypychać nas poza zbocza percepcyjnych i kulturowych kan(i)onów. Lęk nie rzuca tu Bloomowskiego paraliżu przed popełnieniem winy naśladownictwa – jest jedynie czystość i intensywność doznania współdzielonego z drugim człowiekiem.
Ichnos, estetyzując bezpośrednie, nie uciekają w surową patetyzację spostrzeżonego. Ich sztuka wibruje witalnością. Pierwotna naskórkowość doznania ustępuje ciężarowi bycia i uczestniczenia w rzeczywistości na prawach Artysty-Twórcy-Świadka. Immersyjna subrzeczywistość tworzona z Wyimków będzie mozaiką, składającą się na introspektywne dociekanie i budowanie tożsamości. To zapieczętowany list, mieszczący w sobie przesłanie odsłaniane warstwa po warstwie, głos po głosie przez odbiorcę, również wyjmującego, ale nie odejmującego. Dodającego. Twórcy sytuują się w sercu świata, z rozbrajającą lekkością i wzmacniającą zgodnością depcząc archetyp artysty-kapłana, porzucając wieżę z kości słoniowej, by wyjmować, wyodrębniać, rekapitulować, układać od nowa –bez krępującej dyscypliny jedynej i słusznej prawdy. Śladów jest zbyt wiele, by zebrać je wszystkie. Rzeczywistość, olśniewająca w swej heterogeniczności, uwodzi swym Pięknem, wabi nieprzebranym bogactwem. Nie można zatem ograniczać swej palety. Nie można skazywać się na ślepotę dominacji któregoś ze zmysłów, jednej tylko dykcji wyrazu twórczego. Zakorzenieni w świecie, nie ograniczają swej pozycji do wertykalnej – uprzywilejowanej, skoro możemy wesprzeć się na ramionach olbrzymów, stąpać po ich śladach – a łączą ją z szerokim afirmacyjnym horyzontalnym oglądem. Ograniczenia i konieczność postawy selekcyjnej wykorzystują w sposób najdoskonalszy – czujni na taniec efemeryd, przedłużają ich życie, bez silenia się na realizację przebrzmiałej górnolotności vanitas z jego smutną, pełną szczątków, czaszek wpatrzonych wpustką oczodołów w równie puste nieba. To nie martyrologiczne westchnienia nostalgii, lecz kwintesencja uwielbienia życia, apoteoza jego znikliwych, lecz dzięki temu jeszcze mocniej, pełniej karmiących fenomenów. Jeżeli spoglądają wstecz, to nie po to, by ujrzeć przedwieczne oblicze Chronosa, lecz by objąć swym pojęciem przestrzeń.
Pięciu odrzuca przebrzmiałe instrumentarium na rzecz uwalniającego korzystania z pełni artystycznych możliwości. Artysta nie jest tu demiurgiem – raczej piastunem urzeczeń, zatrzymującym to, co dostrzeżone. Nieadekwatne repozytorium symboliczne ustępuje tu czarowi relacji transtekstualnych w ujęciu Gérarda Genette’a, przydających sensów temu, co wydawałoby się już raz na zawsze ustalone. Pięciu tworzy w uznaniu, że warto utrwalać do, co tworzy ich rzeczywistość. Nie zapędzają się w horror vacui sacrum – cisza Wyimków mówi śladami. To jest jej podstawowy język. Tutejsze memento Mori wyzute jest z przestróg, tutejsze Non omnis moriar zachwyca różnorodnością, dalekie jednak od pychy. Nie wszystek umrę – ale i nie wszystko zdążę odczuć, nie wszystkiego zasmakuję. Mam wyłącznie Wyimki – zdają się mówić. A Wyimki wobec kruchości istnienia stanowią odporną na inflację walutę – jako miniaturowe, opalizujące sensami portrety chwili – haptyczno apetycznej, rozczulającej w swej prostocie, odległej od silenia się na szumne obietnice, zamiast spełnienia pozostawiające jedynie niedosyt i dyssatysfakcję.
Wyimki, w swej okruchowej zmienności, wymykające się ramom czasów i przestrzeni, opierają się nietrwałości pamięci ze względu na niczym nieskrępowaną nośność. Kondensujące w sobie ślady tego, co odwieczne, a co rodzące się na nowo pod spojrzeniem i dłonią Artysty.
Wyimki układa dla Was Pięciu: Ryszard Kucab, Albert Koczaj, Dariusz Grabowski, Roman Przewoźnik.
Wyjmijcie je z ram.

Agata Buch

Relacja z wernisażu:

WYIMKI - wystawa grupy ICHNOS
WYIMKI – wernisaż wystawy grupy ICHNOS / Galeria FORMA / na zdjęciu – Dariusz Grabowski, Ryszard Kucab, Alina Błoch – organizatorka wystawy
FORMA OŚRODEK KULTURY logo